Oliver Bearman krytykuje Franco Colapinto po Suzuce: „Miałem szczęście, że go nie uderzyłem”

Dwa tygodnie po swoim brutalnym wypadku podczas Grand Prix Japonii Oliver Bearman szczerze opowiada o incydencie z udziałem Franco Colapinto. Pomijając kontrowersje wokół przepisów na sezon 2026, Brytyjczyk wskazuje na odpowiedzialność Argentyńczyka.

opublikowany 17/04/2026 à 18:02

Zoé Ledent-Mouret

  Skomentuj ten artykuł! 4

Oliver Bearman krytykuje Franco Colapinto po Suzuce: „Miałem szczęście, że go nie uderzyłem”

© Antonin Vincent / DPPI

Do incydentu na torze Suzuka doszło w bezprecedensowym kontekście technicznym, naznaczonym skutkami przepisów z 2026 roku, zwłaszcza tych dotyczących zarządzania energią. Oliver Bearman dotarł do zakrętu Spoon na pełnym gazie, nie potrzebując ładowania akumulatora – inaczej było w przypadku jadącego przed nim Franco Colapinto. Argentyńczyk zwolnił, jadąc z prędkością o 50 km/h niższą niż Bearman. Haas który był za nim. Aby go uniknąć, Ollie Bearman skręcił w lewo, zjechał z toru i nie mając przyczepności na trawie, stracił panowanie nad samochodem. jednomiejscowy zanim uderzył w ścianę na końcu prostej.

Oliver Bearman opisuje ekstremalną sytuację. „To pierwszy raz w historii, a przynajmniej w mojej pamięci, kiedy dwa samochody walczące o tę samą pozycję mają tak dużą różnicę prędkości” podkreślił. To naprawdę przykra konsekwencja tych przepisów. Z tą różnicą 50 km/h, Franco ustawił się przede mną, żeby bronić swojej pozycji. W zeszłym roku byłby naprawdę blisko, ale prawdopodobnie akceptowalny, z różnicą zaledwie 5-10 km/h. W tym nowym kontekście każdy ruch nabiera znaczenia. „Kiedy przesunął się w lewo, było to nieznaczne, ale przy takiej różnicy prędkości każdy ruch jest ogromny. Miałem szczęście, że go nie potrąciłem; musiałem uniknąć znacznie poważniejszego wypadku”. Dla kierowcy Haasa sytuacja jest czymś więcej niż zwykłym incydentem wyścigowym.

„Nie dał mi wystarczająco dużo miejsca”.

Podczas gdy przepisy są krytykowane, Bearman podkreśla przede wszystkim indywidualną odpowiedzialność Colapinto. „Nie zostawił mi wystarczająco dużo miejsca i musiałem uniknąć o wiele większego wypadku”.Wyjaśnił, że musiał zareagować szybko, aby uniknąć zderzenia czołowego. Brytyjczyk nie krył frustracji z powodu manewru, który uznał za zbyt agresywny podczas ładowania akumulatora. „Kiedy zmieniają pozycję, żeby bronić swojej pozycji, jest to niebezpieczne”. Pomimo siły uderzenia, Bearman jest chętny ocenić swój stan z dystansu: „Cieszę się, że czuję się dobrze i jestem w doskonałej formie na mecz z Miami”. Ale przesłanie jest jasne: ten rodzaj obrony nie jest już zgodny z obecnymi warunkami.

Jednym z najbardziej drażliwych punktów w tej sprawie jest odprawa kierowców. Temat ten został poruszony przed weekendem, co jeszcze bardziej utrudnia Bearmanowi zaakceptowanie incydentu. Rozmawialiśmy o tym w piątek, co jeszcze bardziej frustruje sytuację. Wszyscy kierowcy mówili sobie: „Dajcie spokój, musimy się bardziej szanować, dać sobie trochę więcej czasu, jeśli jedziemy bronić pozycji”. A to stało się dwa dni później, co jest dla mnie nie do przyjęcia. Za tym stwierdzeniem kryje się kwestia dżentelmeńskiej umowy. W jakim stopniu nowy format Grand Prix powinien zachęcać kierowców do uczciwej gry podczas wyprzedzania? „Wśród pilotów musimy zrozumieć, że musimy mieć trochę więcej szacunku. Naprawdę nie byłem zadowolony z jego manewru”.

Między odpowiedzialnością pilota a niezbędnymi dostosowaniami

Oprócz pojedynku z Franco Colapinto Oliver Bearman rozszerza dyskusję na temat ram regulacyjnych. „Myślę też, że trzeba wprowadzić pewne zmiany we współpracy z FIA. Bardzo dobrze nam się współpracowało, starając się uniknąć tych dużych różnic w prędkościach”. Pilot podkreśla skalę problemu: „Zwykle 50 km/h stanowi różnicę między samochodem na okrążeniu zwalniającym a samochodem atakującym.” Anomalia, która jego zdaniem nie może stać się normą. Dlatego wzywa do fazy zbiorowej adaptacji: „Nie sądzę, żeby to było rozwiązanie; to raczej plaster na te różnice. Teoretycznie nie powinniśmy ich widzieć do końca sezonu. Mam nadzieję, że uda nam się to poprawić”.

Na koniec Brytyjczyk wrócił do samego wypadku i swojej bezpośredniej reakcji. „Wiedziałem, że będzie bolało, kiedy straciłem kontrolę. Myślałem tylko o tym, żeby jak najszybciej wysiąść z samochodu”. Jego pierwszym odruchem było uspokojenie bliskich: „Chciałem szybko wyjść i pokazać, że wszystko ze mną w porządku, zwłaszcza mojej rodzinie, która zawsze mnie obserwuje, bo z zewnątrz wyglądało to jak poważny wypadek”. Podkreśla również solidność nowoczesnych samolotów jednomiejscowych: „Samochody są niesamowicie bezpieczne, co świadczy o wspaniałej pracy wykonanej przez FIA”.

Uspokajająca obserwacja, która jednak nie przekreśla sedna problemu poruszonego przez kierowcę Haasa. Organy zarządzające Formuła 1 Zespoły odbyły kilka spotkań w kwietniu, w szczególności w celu ustalenia, czy konieczne są jakieś zmiany w regulaminie, a jeśli tak, to jakie. Pozostaje pytanie, czy zostaną podjęte jakieś kroki przed Grand Prix Miami, które odbędzie się 1-3 maja.

CZYTAJ TAKŻE > WIDEO – Gwałtowny wypadek Olivera Bearmana na torze Suzuka

Sklep Autohebdo

Zobacz sklep

Skomentuj ten artykuł! 4

Aby przeczytać także

komentarze

4 Uwagi)

V

Vincenta Moyeta

20 o 04:2026

Słusznie, tak, ponieważ nie można pozwolić na dalsze trwanie tej potencjalnie katastrofalnej sytuacji. To właśnie ta negatywna strona tego wątpliwego przepisu, którego celem jest tworzenie sztucznych możliwości wyprzedzania na prostych odcinkach, zmuszając samochody do zwalniania w celu naładowania akumulatorów. Lekcja płynąca z tego wypadku i krytyki Colapinto przez Bearmana jest taka, że ​​nie można polegać na kierowcach w kwestii kompensacji tego zagrożenia: zawsze będą niebezpieczne manewry (próby blokowania, nieporozumienia lub samochód w martwym polu zwalniającego). A jeśli jeden samochód zderzy się z drugim i uniesie się w powietrze przy takiej prędkości, nikt nawet nie śmie sobie wyobrazić możliwych konsekwencji. To FIA musi rozwiązać problem, i to szybko, pomimo nacisków ze strony Domenicali, który wmawia każdemu, kto chce słuchać, że wszystko jest w porządku i że publiczność uwielbia te sztuczne manewry wyprzedzania.

Yves-Henri RANDIER

18 o 04:2026

Łatwo zrzucić winę na innego kierowcę, skoro dane GPS oczyściły Colapinto z zarzutów, a menedżer zespołu Haas stwierdził, że jego kierowca niewłaściwie zarządzał wydatkami energetycznymi. Należy jednak zauważyć, że różnica prędkości była tak znacząca, że ​​FIA ​​słusznie zajęła się tą kwestią, powołując się na względy bezpieczeństwa.

P

Paweł Lucas

18 o 04:2026

To normalne, Thierry, bo to tylko dolałoby oliwy do ognia, a FIA naprawdę tego teraz nie potrzebuje, bo stara się nie stracić pieniędzy, odwołując dwa Grand Prix w krajach arabskich... To ich priorytet! Kierowcy są im zupełnie obojętni...

T

Thierry'ego Pingreta

17 o 04:2026

Zgadza się, prasa i FIA nie poświęciły temu wystarczająco dużo uwagi.

Aby napisać komentarz