Pirelli, ciśnienie rośnie

Włoski producent i FIA zaktualizowały procedury regulujące eksploatację opon po zdarzeniach w Baku. 

opublikowany 17/06/2021 à 10:58

Juliena BILLIOTTE

0 Zobacz komentarze)

Pirelli, ciśnienie rośnie

Dostawca opon ponownie znajduje się na celowniku / © DPPI

En Formuła 1, jedna kontrowersja goni drugą. Podczas gdy skrzydła i ich potencjalnie problematyczna elastyczność nadal poruszały mikrokosmos padoku w Azerbejdżanie, teraz na celowniku znajdują się opony.

Logiczna konsekwencja spektakularnych wypadków, które miały miejsce w Baku, gdzie Lance Stroll et Max Verstappen wylądował w ścianie po nagłym spuszczeniu powietrza z tylnej lewej opony na linii prostej i przy bardzo dużej prędkości. 

Po dochodzeniu obejmującym Pirelli, FIA i zainteresowane zespoły, a mianowicie Aston Martin et czerwony Byk, mediolańska firma opublikowała swoje wnioski we wtorek wieczorem w czasami zawiłym komunikacie prasowym. 

W ten sposób Pirelli zidentyfikowało „ pęknięcie obwodowe wewnętrznej ściany bocznej, które może być związane z warunkami użytkowania opony „. Producent transalpine szybko zauważył, że zespoły przestrzegały parametrów użytkowania przekazywanych przed każdym wydarzeniem, ale konsekwencje są zauważalne.

Choć przestrzegają minimalnych ciśnień podanych przez Pirelli, niektóre zespoły są podejrzane o omijanie zaleceń włoskiego producenta poprzez flirtowanie z limitami, a nawet działanie poniżej nich w celach związanych z rywalizacją. Rzeczywiście, wyższe ciśnienie zapewnia większy opór, ale nieco zmniejszoną wydajność. 

Jak zawsze w F1, diabeł tkwi w szczegółach. Poziomy ciśnienia wymagane przez Pirelli są początkowo zrozumiałe. Czy te progi są przestrzegane, gdy samochody są w ruchu? Czy w ogóle da się to kontrolować?  

Znajdujemy się zatem w sytuacji dość podobnej do tej, której doświadczyliśmy w niedawnej sadze o elastycznych płetwach. Wszystkie samochody pomyślnie przeszły różne testy obciążeniowe wymagane przez FIA na postoju, jednak niektóre samochody były na celowniku władz ze względu na elementy aerodynamiczne, które były zbyt mobilne pod wpływem prędkości. 

  • Nowa dyrektywa techniczna 

Równolegle z raportem przedstawionym przez Pirelli, Nikolas Tombazis, menadżer techniczny mistrzostw FIA w samochodach jednomiejscowych, rozesłał w poniedziałek zespołom bardzo szczegółową dyrektywę techniczną, w której zaktualizowano procedury nadzoru eksploatacji opon. 

Wyrywkowe kontrole opon będą teraz przeprowadzane po ich użyciu. Gumy wybrane do kontroli federalnej zostaną najpierw pozostawione na świeżym powietrzu i zabezpieczone przed światłem słonecznym, aby mogły obniżyć temperaturę i w ten sposób zostać sprawdzone, gdy są zimne. FIA zastrzega sobie również prawo do przeprowadzenia pomiarów po ponownym umieszczeniu opon w podgrzewanych kocach. 

W obu przypadkach guma nie może zostać ponownie napompowana przez zespół, a na zaworach zostaną umieszczone plomby, aby wskazać, że opony te nie będą już używane. 

Dyrektywa techniczna określa ponadto, że wszystkie opony użyte podczas Grand Prix lub wyścigu kwalifikacyjnego, a także komplet używany przez każdego kierowcę podczas jego najlepszej próby w ostatniej fazie kwalifikacji, w której brał udział (Q1, Q2 lub Q3), będą być przedmiotem tych nowych testów. 

Oprócz ciśnienia w oponach regulator chce zadbać o to, aby temperatura koców grzewczych nie przekroczyła zadanych wartości. Tombazis zwraca uwagę, że temperatura wyższa niż zaleca Pirelli jest sprzeczna z artykułem 24.4 (a) regulaminu sportowego F1 i dlatego będzie skutkowana raportem dla komisarzy spotkania, którzy następnie udzielą porady. 

Przedstawiciele FIA ​​będą obecni w garażach podczas kwalifikacji i wyścigu, aby sprawdzić temperaturę, głównie opon, które będą montowane w samochodzie. 

Dyrektywa techniczna przypomina wreszcie, że podgrzewanie gum w kołpakach musi odbywać się w określonych szczelinach i nie jest konieczne, jeśli dane opony nie są przeznaczone do użytku podczas następnej sesji. 

Kolejnym krokiem podjętym po Baku było zwiększenie o 2 psi minimalnego ciśnienia w tylnych oponach przed Grand Prix Francji. 

W Red Bullu i Aston Martinie bardzo nie doceniliśmy wyjaśnień Pirelli i towarzyszącej im dyrektywy federalnej, interpretując tę ​​sekwencję jako kwestionowanie ich uczciwości. Obydwa zespoły podzieliły się także komunikatem identycznym z ogłoszeniem raportu, w którym podkreśliły, że po ich stronie nie doszło do żadnego błędu. 

Ciekawie będzie zobaczyć, czy w tym tygodniu w Castellet (Var) spadnie presja…  

Juliena BILLIOTTE

Zastępca redaktora naczelnego AUTOhebdo. Pióro zanurzone w żółci.

0 Zobacz komentarze)