Johann Zarco rozczarowany po Grand Prix Francji: „Naprawdę myślałem, że mogę być konkurencyjny”

Johann Zarco zajął jedenaste miejsce w swoim domowym Grand Prix Le Mans, dalekie od oczekiwań, jakie budził znakomity piątek. Zawodnik LCR Honda wskazał na wypadek w sobotni poranek jako przyczynę utraty pewności siebie, która mocno zaciążyła na reszcie weekendu.

opublikowany 10/05/2026 à 17:36

Zoé Ledent-Mouret

  Skomentuj ten artykuł! 0

Johann Zarco rozczarowany po Grand Prix Francji: „Naprawdę myślałem, że mogę być konkurencyjny”

© Michelin Motorsport

Weekend zaczął się tak dobrze. Z najszybszym czasem w piątek, Johann Zarco zdawał się w końcu znaleźć klucz do stabilnych osiągów na swojej Hondzie, zanim wszystko stopniowo się rozpadło. Drobny wypadek w sobotni poranek zmienił wszystko. „Bardzo ciekawie jest przeżyć taki weekend, ponieważ zacząłem z dobrym samopoczuciem i naprawdę myślałem, że mogę być konkurencyjny przez cały weekend. Nie byłem. To szaleństwo, gdy traci się trochę pewności siebie na wejściach w zakręty, zwłaszcza z powodu wypadku w sobotni poranek, nawet jeśli był on niewielki. Ta odrobina braku zaangażowania na wejściach sprawia, że ​​cały tor jest trudny, zamiast być torem, na którym mogę cieszyć się dobrą jazdą”.

Wybór miękkich opon na Grand Prix również odegrał pewną rolę. „Mój inżynier i ja chcieliśmy wypróbować tę miękką oponę, ponieważ dała mi dużą przewagę w piątek. Ale Michelin jest bardzo wrażliwy na temperaturę opon, a zwłaszcza na nieco zimniejsze warunki. Widzieliśmy, że ci, którzy mieli twardą oponę, prawie wszyscy mieli kraksy. Tak czy inaczej, jeśli będzie za gorąco, miękka opona mogłaby mnie kosztować trochę dystansu w Sprint”.

Sytuację dodatkowo pogorszył konflikt z Raúlem Fernándezem: „To prawda, że ​​straciłem sporo pozycji podczas ataku Fernándeza. Nie mogę narzekać, on próbuje mnie wyprzedzić, stara się utrzymać pozycję. Było tam ciasno, nawet on trochę zjechał na bok i straciłem, nie pamiętam, cztery czy pięć pozycji”.

Zarządzanie weekendem, o którym mowa

pogląd Alpine od 07.05.26

Johann Zarco wskazuje na jeszcze bardziej podstępny czynnik, wykraczający poza kwestie związane z wydajnością: zmęczenie nagromadzone podczas weekendu spędzonego na własnym boisku, podczas którego wymagania partnerów i publiczności kolidują z czasem przeznaczonym na regenerację. „Najtrudniejsze jest to, że nie możemy poświęcić czasu na cieszenie się tym entuzjazmem ani na próby dawania z siebie więcej dla społeczeństwa, ponieważ mamy bardzo napięty harmonogram. To pochłania mnóstwo energii. Poświęcamy czas na regenerację, masaże czy zabiegi na mięśnie i przedramiona. A w niedziele to widać. Postaram się inaczej zarządzać sprawami w przyszłym roku, bo nie mam już 22 lat”. Rzadkie wyznanie na temat kulis domowego Grand Prix, gdzie presja mediów i reklam może mieć równie duży wpływ, co sam tor.

Pomimo tego rozczarowania, kierowca Hondy LCR postanowił skupić się na pozytywach. Piątkowe doświadczenie pokazało, że motocykl może być w jego rękach konkurencyjny, a jego rozumienie maszyny się poprawia. „Najbardziej pozytywnym aspektem jest trochę jak w Austin na początku roku: dobre wyniki potwierdzają, że motocykl może być dobry, potwierdzają, że potrafię go obsługiwać. Teraz muszę dowiedzieć się, jak to powtórzyć. I to jest mój cel”. Tor Circuit de Catalunya, na który wróci w przyszły weekend na Grand Prix Katalonii, powinien odpowiadać mu bardziej niż Le MansaTesty w Barcelonie zaplanowane na przyszły weekend będą okazją do szczegółowej pracy nad tymi słabymi punktami.

Wywiad przeprowadzili Luca Bartolomeo i Michaël Duforest w Le Mans.

CZYTAJ TAKŻE > GP Francji: Jorge Martín wraca do zwyciężania w MotoGP

Sklep Autohebdo

Zobacz sklep

Skomentuj ten artykuł! 0

Kontynuuj czytanie na te tematy:

Aby przeczytać także

komentarze

0 Uwagi)

Aby napisać komentarz