Powrót do rywalizacji po opuszczeniu dwóch ostatnich wyścigów sezonu MotoGPMaverick Viñales chce teraz zostawić trudne miesiące za sobą i podejść do Grand Prix Katalonii z ostrożnością. Po drugiej operacji barku, która miała na celu usunięcie przemieszczonej śruby, zawodnik KTM-a wyjaśnia, że w końcu odzyskał normalne czucie, dalekie od ograniczeń fizycznych, które utrudniały mu starty od początku sezonu.
Kolarz Tech3, który spędził ostatnie kilka tygodni w Centrum Wydajności Zawodników czerwony Byk Uważał, że ta interwencja jest niezbędna, aby odzyskać siły i sprawność. Oglądanie wyścigów z domu nie było jednak łatwym zadaniem.
„Tak, [musiałem być cierpliwy], zwłaszcza widząc, jak dobrze radzą sobie moi koledzy z drużyny” zwierzył się mediom w czwartek na marginesie pierwszych sesji w Katalonii. Bardzo trudno było wytrzymać na sofie. Wykręcenie śruby i wyczyszczenie wszystkich połączeń było niezbędne. Mimo początkowego dyskomfortu, teraz czuje się gotowy: „Jest mięsień, który wciąż się wydłuża, ale to dlatego, że używają wszystkich maszyn i wszystkiego innego. Zasadniczo uszkodzili mięsień, żeby móc się dostać do środka. A to wymaga czasu. Ale czuję, że mam siłę”.
Łagodniejszy powrót do Katalonii dla Mavericka Viñalesa
Maverick Viñales stanowczo nalegał na powrót do Montmeló, aby uniknąć zbyt gwałtownego powrotu na bardziej wymagający tor, taki jak Mugello (Włochy), siódmy wyścig w kalendarzu zaplanowany na weekend 31 maja. Przed zawodami nie przejechał zbyt wielu okrążeń na żadnym motocyklu, ale udało mu się odzyskać pewność siebie podczas kilku sesji treningowych.
„Jeździłem supermoto, on kontynuuje. To nie to samo, daje zupełnie inne odczucia, ale pozwala mi porównać je z moimi poprzednimi odczuciami w tej samej dyscyplinie. Wcześniej zawsze coś mnie powstrzymywało; po zejściu z roweru czułem się dziwnie. Teraz czuję się normalnie, co jest dobrym znakiem.
Zawodnik zdaje sobie sprawę, że ten weekend będzie przede wszystkim testem reakcji barku i odzyskania rytmu, bez wybiegania myślami w przyszłość. Jednocześnie potwierdza, że jego relacje z KTM pozostają dobre, podkreślając jednocześnie, że jego przyszłość będzie zależeć głównie od jego zdolności do powrotu do pełnej sprawności i odzyskania formy.
„Został mi jeszcze rok kontraktu, który KTM ma prawo przedłużyć. Tak to już jest. Muszę poczekać i zobaczyć. Oczywiście moim głównym celem, i KTM-a również, jest sprawdzenie, czy wyzdrowieję. Jeśli nie wyzdrowieję, mogę być najlepszym facetem na świecie [nie zatrzymają mnie], to wciąż biznes i wyścigi… Jeśli wyzdrowieję, to inna sprawa. Wiem, że mogę wyzdrowieć. Ale kiedy? W 2030 roku? To zdecydowanie za daleka perspektywa. Wiem, że jestem koniem wyścigowym, ale jeśli doznam kontuzji, nie mogę udawać, że jestem przystojny. Muszę pracować”., podsumowuje Maverick Viñales w humorystycznym tonie.
Podczas pierwszej sesji treningowej Grand Prix Katalonii lokalny zawodnik nie zawiódł, mimo trudnego zadania. Zajął 19. miejsce, tracąc sekundę do lidera i trzy dziesiąte sekundy do drugiego najsłabszego KTM-a.
CZYTAJ TAKŻE > „Będziemy cierpieć” – obawia się Fabio Quartararo, który obawia się braku przyczepności Yamahy w Katalonii

Skomentuj ten artykuł! 0