Choć surowe wyniki Marca Márqueza budzą niepokój od początku sezonu 2026, to właśnie źródło tego niepokoju budzi prawdziwe wątpliwości. Cień jego tragicznego wypadku w Indonezji w 2025 roku wciąż wisi w powietrzu, a Hiszpan prawdopodobnie nadal cierpi z powodu fizycznych następstw, które go ograniczają.
Ten brak zadziorności był rzeczywiście boleśnie widoczny w Austin, jego ulubionym miejscu, gdzie zajął piąte miejsce w Grand Prix po tym, jak poprzedniego dnia wypadł z wyścigu sprinterskiego, pociągając za sobą Fabio Di Giannantonio. Incydent typowy dla zawodnika, który wymusza coś, by zrekompensować słabość.
Choć w ubiegłym roku w zawodach dominował Desmosedici GP25, sytuacja niewątpliwie uległa zmianie. W Stanach Zjednoczonych wycierpieliśmy więcej, niż powinniśmy: to sygnał ostrzegawczy, który powinien popchnąć nas ku zwycięstwu. – podkreśla dyrektor techniczny Borgo Panigale, Gigi Dall'Igna. Jedno jest pewne: musimy ciężko pracować, aby umożliwić naszym kierowcom dawanie z siebie wszystkiego, zwłaszcza teraz, gdy konkurencja jest tak zacięta.. »
Dla zawodnika VR46, Fabio Di Giannantonio, problem leży w hamowaniu. Nasz tył jest naprawdę dobry, tylko że nadużywamy go do wszystkiego. Więc gdy tylko trochę go zaniedbamy, nie mamy już przodu, żeby cisnąć dalej. Myślę, że w ostatnich latach mieliśmy niesamowite wyścigi, ponieważ wyprzedzaliśmy konkurencję dzięki kontroli tylnych opon, ale teraz, gdy inni znacznie poprawili przód, ta kontrola już nie wystarcza. – lamentuje. Naprawdę musimy poprawić hamowanie i wchodzenie w zakręty. Tak jak dzisiaj, kiedy jechałem za Apriliami i Pedro [Acostą], po prostu nie potrafiłem hamować motocyklem tak jak oni. Możemy więc zarządzać oponami tak dobrze, jak chcemy, ale jeśli nie będziemy w stanie hamować tak mocno, to się utrzymamy. ".
Na początku sezonu 2026 RS-GP z Noale zdaje się zyskiwać przewagę. Świadczy o tym dominacja Aprilii na czele stawki w pierwszych trzech rundach, z wyjątkiem trzeciego miejsca Fabio Di Giannantonio w Brazylii.
« Nie uważam, żebyśmy byli gorsi niż w zeszłym roku, po prostu inni są lepsi. zapewnia numer 93. Musimy znaleźć sposób na zrobienie kolejnego kroku. I tak, to nie tylko kwestia producenta, to także kwestia zawodników: Bezzecchi i Martín, a zwłaszcza Bezzecchi, są w szczytowej formie. To zawsze ma swoje konsekwencje. Kiedy czujesz się dobrze na rowerze, naciskasz mocniej, zaczynasz jeździć lepiej i jesteś szybszy. »
Brak wrażeń
Marc Márquez nie chce jednak szukać wymówek. To ja mam braki, a nie motocykl. Ale na pierwszych kilku okrążeniach, kiedy opony są nowe, motocykl staje się bardziej agresywny i jeszcze nie do końca potrafię sobie z nim poradzić.„To irytujące” – wykrzyknął, sfrustrowany nietypowym weekendem na wyścigu Circuit of the Americas. Muszę wymyślić, jak poprawić pierwsze kilka okrążeń. Nie czuję się komfortowo na rowerze. Potem przyzwyczajam się do nienaturalnej pozycji i po prostu jadę dalej. Jadę, wciąż jestem szybki, ale nie widzę żadnej różnicy.Dodaje: To powiedziawszy, to prawda, że na razie nie pomagam rowerowi. Myślę, że sam mogę zrobić dla siebie więcej. »
Wrażenie potwierdzone przez jego szefa. Przy wciąż niepewnym wyczuciu maszyny wymaga to dostosowania ustawień, co uniemożliwia mu bycie tak dobrze znanym nam Marcem Márquezem i od którego oczekujemy tak wiele „wyjaśnia Gigi Dall'Igna.
Nic jeszcze nie jest przesądzone. Hiszpan udowodnił już, że potrafi wyjść z opresji w krytycznych sytuacjach, co widać w sezonie 2017, w którym odniósł tylko jedno zwycięstwo w pierwszych ośmiu wyścigach, zanim zdobył tytuł.
Mając miesiąc przerwy przed kolejną rundą zaplanowaną w Jerez (Hiszpania), Marc Márquez będzie miał niezbędny odpoczynek, aby wyzdrowieć i odzyskać siłę potrzebną do rzucenia wyzwania hegemonii wojsk Noale, a Ducati również będzie musiało wykorzystać tę okazję, aby poszukać rozwiązań technicznych.
CZYTAJ TAKŻE > Czy Marc Márquez może nadal marzyć o tytule MotoGP?

Jean-Pierre de Rycke
05 o 04:2026
Doskonały artykuł, wyważony i obiektywny. Jednak nikt nie sugeruje, że to autentyczny atak Bezzecchiego – cokolwiek by powiedział sam MM z charakterystyczną dla siebie wielkodusznością – spowodował jego ostatnią kontuzję. A wiedząc, że Rossi zrobiłby wszystko, by pokonać Marqueza, z pewnością można kwestionować rzekomą „niezdarność” lub pośpiech jego ulubionego „dziecka”…