Kiedy Francja zachwyciła Formułę 1: Podróż śladami siedmiu francuskich torów

Dziś Formuła 1 podróżuje po całym świecie, ale w dużej mierze opuściła Francję. Był jednak czas, gdy Francja była sercem najważniejszej kategorii tego sportu. Chociaż ostatni francuski tor zniknął z kalendarza w 2022 roku, siedem legendarnych torów odcisnęło swoje piętno na historii tej dyscypliny.

opublikowany 14/04/2026 à 10:32

Ludwika Dworska

  Skomentuj ten artykuł! 6

Kiedy Francja zachwyciła Formułę 1: Podróż śladami siedmiu francuskich torów

Ferrari Felipe Massy prowadzi na starcie ostatniego Grand Prix Formuły 1, które odbyło się na torze Magny-Cours w 2008 roku © DPPI

Wszystko zaczęło się w 1950 roku, w przededniu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej F1Od tego inauguracyjnego roku Francja wibrowała w rytm silników. To właśnie na torze Reims-Gueux rozpoczęła się ta historia. Ten tor w Marne, o nietypowym trójkątnym układzie, gościł klasyfikację premium jedenaście razy, aż do 1966 roku.

Tor, niegdyś słynący z szybkich prostych przecinających Szampanię, teraz pogrążył się w ciszy. Jego opustoszałe trybuny, zamrożone w czasie, z melancholią spoglądają teraz na tor, na którym Juan Manuel Fangio trzykrotnie triumfował (na przykład… Alfa Romeo dwa razy, potem Maserati).

W tym samym czasie najlepsi kierowcy świata śmigali w przestworzach nad Sekwaną Nadmorską. W Rouen-les-Essarts Formuła 1 gościła na torze pięć razy, od 1957 do 1968 roku. Miłośnicy tamtej epoki i miłośnicy historii z pewnością pamiętają spektakularny zakręt Nouveau Monde, będący punktem kulminacyjnym zawrotnego zjazdu.

Jednak tragiczny los Jo Schlessera (Honda) w 1968 roku przypieczętował los tego pagórkowatego toru. Za kierownicą Hondy RA302 z magnezowym podwoziem uznanym za zbyt niebezpieczny, francuski kierowca stracił panowanie nad pojazdem na zakręcie Six Brothers. Natychmiastowy pożar jednomiejscowy przyniosła przedwczesny koniec życia kierowcy i wykluczenie tego toru z kalendarza Formuły 1.

Wypadek Jo Schlessera w Rouen w 1968 r. © DPPI

Klejnoty Francji

To właśnie u podnóża wulkanów, niedaleko Clermont-Ferrand, Formuła 1 zapisała swoją historię. Na torze Charade, który gościł czterokrotnie wyścigi w kategorii premium w latach 1965-1972, kierowcy zmierzyli się z jednym z najbardziej technicznych torów na świecie, z widokiem na stolicę Owernii. Stirling Moss, ścigając się tam po raz pierwszy, był zachwycony: Nie znam wspanialszego toru niż Charade. „Jednak wulkaniczna topografia przyczyniła się do jego upadku: często zaśmiecony żwirem tor w Owernii został zamknięty po tragicznym wypadku, w którym Helmut Marko stracił lewe oko, co oznaczało koniec jego kariery wyścigowej.

Grand Prix Francji 1970 na torze Charade © DPPI

W 1967 roku tor Bugatti był ulotną scenerią jednego Grand Prix, które wygrał Jack Brabham. Choć tor jest legendarny, co roku korzystają z niego 24 godziny Le MansNie udało mu się zdobyć uznania ani kierowców Formuły 1 – Denny Hulme nadał mu przydomek „Myszka Miki” ze względu na jego sylwetkę – ani publiczności. Trzy tygodnie po 24-godzinnym wyścigu na wyścig Le Mans przybyło zaledwie 20 000 widzów.

Lotus Jima Clarka podczas jedynego Grand Prix ACF rozgrywanego na torze Bugatti w 1967 roku © DPPI

Z kolei tor Dijon-Prenois wywarł niezatarte wrażenie swoimi zakrętami bez widoczności i naturalnymi spadkami. W latach 1974–1984 rozbrzmiewał rykiem bolidów, czego dowodem był Jean-Pierre Jabouille (Renault) I Alain Prost (Renault) zwyciężył na własnym boisku. Godna uwagi anomalia: w 1982 roku Grand Prix zostało wyjątkowo nazwane Grand Prix Szwajcarii. Było to również miejsce jednej z największych bitew w historii Formuły 1 podczas edycji z 1979 roku, w której uczestniczył Gilles Villeneuve (Ferrari) I René Arnoux (Renault). Obaj kierowcy toczyli zaciętą walkę okrążenie po okrążeniu, ostatecznie obaj stając na podium – Kanadyjczyk na 2. miejscu wyprzedził Francuza zaledwie o 0.24 sekundy! Ich legendarny pojedynek niemal przyćmił zwycięstwo Jean-Pierre'a Jabouille'a, pierwsze zwycięstwo Renault w Formule 1, a zarazem pierwsze zwycięstwo z silnikiem turbodoładowanym.

Alain Prost wygrywa Grand Prix Francji 1981 na torze Dijon-Prenois © DPPI

Ostatnie francuskie bastiony w F1

Otwarty w 1970 roku, Paul Ricard, podobnie jak Magny-Cours, jest najczęściej używanym francuskim torem Formuły 1 (po 18 edycji). Tor Castellet nie uniknął jednak tragedii, zwłaszcza wypadku włoskiego kierowcy Elio de Angelisa w 1986 roku. W tym samym roku kierowca Brabhama spłonął w swoim BT55, który stanął w płomieniach po dachowaniu. Zmarł 29 godzin później z powodu zatrucia dymem. Pomimo tej tragedii kierowcy F1 kontynuowali wyścigi na torze Var, który został następnie przebudowany, aż do 1990 roku.

Tor powrócił do kalendarza w 2018 r. po 28-letniej nieobecności i spotkał się z krytyką za brak spektakularności, a następnie zniknął z kalendarza w 2022 r. w wyniku głębokich nieporozumień między władzami publicznymi. Max Verstappen Był ostatnim kierowcą, który odniósł tam zwycięstwo. Wreszcie, na skraju Burgundii, tor Nevers Magny-Cours dzieli z Le Castellet rekord długowieczności, ale jest też tym, na którym Michael Schumacher Wygrał tam więcej razy niż na jakimkolwiek innym torze w swojej karierze. Z ośmioma zwycięstwami, Czerwony Baron ma lepszy bilans niż na Imoli czy w Montrealu (siedem zwycięstw). Tor jest symbolem dla siedmiokrotnego mistrza świata również z innych powodów: w 2021 roku odniósł tam swoje 50. zwycięstwo, a w lipcu następnego roku zdobył piąty tytuł. To właśnie w regionie Nièvre Schumacher zdobył swoje 68. i ostatnie pole position w Formule 1 15 lipca 2006 roku, a następnego dnia, wygrywając wyścig, stanął na swoim 150. podium.

Alain Prost wygrywa Grand Prix Francji na torze Magny-Cours w 1993 roku © DPPI

Chociaż plany organizacji Grand Prix Francji utknęły w martwym punkcie, pasja do sportów motorowych w tym kraju nadal kwitnie dzięki licznym utalentowanym kierowcom. Esteban Ocon, Pierre Gasly Dzięki sukcesowi Isacka Hadjara, Francja nadal rozbrzmiewa w barwach światowego motorsportu. Historia wciąż żyje w sercach entuzjastów, którzy będą mogli ją przeżyć na nowo w dniach 8-10 maja na torze Paul Ricard podczas Grand Prix Francji Kennol Historic.

CZYTAJ TAKŻE > 3 lata temu: ostatnie Grand Prix Francji Formuły 1… a teraz?

Sklep Autohebdo

Zobacz sklep

Skomentuj ten artykuł! 6

Aby przeczytać także

komentarze

6 Uwagi)

P

Paweł Lucas

15 o 04:2026

Tak, ale żeby zdobyć Grand Prix, trzeba walczyć, jak to robi wiele krajów, krajów mniej „błyskotliwych” niż Francja, ale tymi krajami rządzą kompetentni ludzie... Więc chcesz Grand Prix Francji? Uważaj, na których „idiotów” głosujesz :):):)

Yves-Henri RANDIER

15 o godzinie 04:2026

„Tymi krajami rządzą kompetentni ludzie…”. To stwierdzenia, które odzwierciedlają jedynie opinię osoby je piszącej. Bardziej niż kompetencje, chodzi o wolę polityczną połączoną z możliwościami finansowymi, by uregulować rachunek przedstawiony przez Liberty Media!

L

Leon

14 o 04:2026

Tak, ale Grand Prix Pau wyłoniło wielu mistrzów (Ocona, Hamiltona, Alesiego, Irvine'a, Stewarta, Fangio... i wielu innych niezwykłych kierowców). Zapomniany rozdział naszej współczesnej, ludzkiej i technicznej historii? Szkoda. Nostalgia za zapachem przegrzanych opon typu slick, świąteczną atmosferą, spojrzeniami kierowców wjeżdżających na asfaltową i metalową arenę. Kolorowy błysk, który na chwilę przebija wiejski spokój miasta. Ogromny kontrast, ciągła równowaga, aseksualny, apolityczny, proste połączenie inteligencji, odwagi i kreatywności. Nostalgia.

M

Miniczat

14 o 04:2026

Świetny pomysł! Nie wspominając o jedynym legendarnym torze miejskim!

Yves-Henri RANDIER

14 o 04:2026

Dziękuję za ten interesujący artykuł o historii Formuły 1 we Francji i torach, na których rozgrywały się najważniejsze wydarzenia w motorsporcie, nawet jeśli rzeczywiście pomija on Pau, gdzie pod koniec lat 50. i na początku lat 60. rozegrano wyścig Formuły 1 poza Mistrzostwami Świata, stąd być może to pominięcie. Siedem torów zniknęło ze sceny Formuły 1 z powodu problemów finansowych (Reims-Gueux, kiedy domy szampańskie przestały sponsorować, nie wspominając o osiąganych szalonych prędkościach; Dijon-Prenois; Magny-Cours z powodów politycznych; i Le Castellet), wypadków (Charade), a nawet ofiar śmiertelnych (Rouen-Les-Essarts) lub nieodpowiedniego układu (Bugatti-Le Mans). Pozostaje mi tylko odkryć „mini-Nürburgring”, czyli Charade, gdzie szkoła jazdy oferuje jazdę zabytkowymi bolidami. Ten artykuł aż prosi się o więcej, z góry dziękuję!

A

Amando

14 o 04:2026

Zapomniałeś o torze Pau.

Aby napisać komentarz