Stéphane, ostatni raz miałeś styczność z AUTOhebdo na pustyni w Arabii Saudyjskiej. Jak sobie radzisz z powrotem do życia we Francji?
Zawsze jesteś trochę oszołomiony, kiedy wracasz z Rajdu Dakar. Jesteś odcięty od świata przez dwa, trzy tygodnie. Myślisz tylko o rywalizacji, otoczony pojazdami i wspaniałymi pustynnymi krajobrazami. Nadal miło jest wrócić do rzeczywistości. Ale to, czego doświadczyłeś przez ostatnie dwa tygodnie, wciąż tkwi w głębi twojej pamięci.
Czy jesteś w stanie przyzwyczaić się do tej zmiany?
To zależy. Czasem idzie lepiej, czasem gorzej. Zależy, czy jesteś rozczarowany, czy zadowolony z rezultatu. W tym roku Defender był tak wspaniałym doświadczeniem, że wróciłem zachwycony. Ale tak, z czasem można się przyzwyczaić.
Jak przebiegł ten rok 2026? Miał Pan w rękach samochód zbliżony do modelu produkcyjnego.
Całą karierę spędziłem ścigając się prototypami, zarówno motocyklami, jak i samochodami, z całą presją, jaka się z tym wiąże. Kiedy masz najlepszy samochód, albo najlepszy motocykl, z prototypem, musisz wygrać. Wtedy na nowo odkryłem radość z jazdy. Nie z tą samą presją, ale po prostu z pragnieniem prowadzenia, doświadczania terenu standardowym samochodem. Jazda przez jedne z najpiękniejszych pustynnych krajobrazów świata. To był jak powrót do korzeni Rajdu Dakar i dobrze mi to zrobiło. Miałem pilota, z którym świetnie się dogadywałem, więc te dwa tygodnie upłynęły wyjątkowo dobrze.
CZYTAJ TAKŻE > Wolna wola: Rajd Dakar, przygoda życia
Czy Twój wyścig, jak w Ultimate, został zakłócony przez liczne kamienie na drodze?
Trochę mniej niż w przypadku prototypów. Prototypy atakują z pełną mocą, samochód jest tak wytrzymały… Sébastien Loeb Na przykład mieliśmy mnóstwo przebitych opon. Wszyscy jeżdżą na najwyższych obrotach. Mamy nieco delikatniejszy samochód, bliższy modelowi produkcyjnemu, więc jeździmy znacznie płynniej i swobodniej. Złapaliśmy kilka przebitych opon, bo teren jest szczególnie wymagający, ale nie aż tak dużo. W ciągu trzynastu dni wyścigów złapaliśmy cztery. To nie jest duża liczba. Ponieważ nasz samochód jest standardowy, jest też cięższy od prototypów, więc moim zdaniem poradziliśmy sobie bardzo dobrze.
A co powiecie na motocykle? W tym roku historia jest niesamowita – tylko dwie sekundy dzielą pierwszą dwójkę!
To pierwszy raz, kiedy mamy tak małą różnicę. Jak zawsze powtarzałem, dla mnie prawdziwymi bohaterami Dakaru są motocykliści. Nie dlatego, że już wcześniej jechałem Dakarem na motocyklu, ale fizycznie jest to o wiele trudniejsze. Jest bardziej niebezpieczne. Zawsze jesteś sam, więc psychicznie zawsze jest trudniej niż z pilotem. Mieliśmy kilka świetnych wyścigów, z utalentowanymi zawodnikami, ale też z kontuzjami, ale w tym roku, na szczęście, nic poważnego się nie stało.
Skomentuj ten artykuł! 0