Loïc Depailler ponownie zasiada za kierownicą Tyrrella P34 swojego ojca podczas wyścigu KENNOL Historic French GP: „Mogę umrzeć w poniedziałek, spełniłem wszystkie wymagania”.

Urodzony w Clermont mężczyzna przeżył chwilę wielkich emocji na torze Paul Ricard podczas Grand Prix Francji KENNOL Historic: na nowo odkrył kierownicę Tyrrella P34, słynnego sześciokołowego samochodu Formuły 1, którym w sezonie 1976 kierowali jego ojciec i Jody Scheckter. Weekend zapowiadał się intensywnie.

opublikowany 09/05/2026 à 10:30

Cypriena Juilharda

  Skomentuj ten artykuł! 0

Loïc Depailler ponownie zasiada za kierownicą Tyrrella P34 swojego ojca podczas wyścigu KENNOL Historic French GP: „Mogę umrzeć w poniedziałek, spełniłem wszystkie wymagania”.

©DPPI

Loïc, jesteś tutaj na francuskim wyścigu Kennol Historic GP, żeby poprowadzić Tyrrella P34, tego samego, którym jeździł twój ojciec w 1976 roku. Jak to jest jeździć na torze takim samochodem?

Musimy umieścić rzeczy w kontekście: to nie jest pierwszy raz Formuła 1 że prowadzę. Dwa tygodnie wcześniej siedziałem za kierownicą Tyrrella 007 (Patrick Depailler startował nim w 26 Grand Prix, pomiędzy 1974 a 1976 rokiem. Red.) podczas Historycznego Grand Prix Monako — to był już moment wielkiej intensywności emocjonalnej. Ale ten, sześciokołowiec, to coś zupełnie innego. W moim dziecięcym umyśle jest nierozerwalnie związany z obrazem mojego ojca. To moja Proustowska magdalenka. Samochód, który zawsze mnie fascynował, tak technicznie niezwykły jest. Wygrał Grand Prix w Szwecji, gdzie mój ojciec zajął drugie miejsce. To było jego oczko w głowie: nadzorował cały jego rozwój i wierzył w niego całym sercem. Więc tak, mogę umrzeć w poniedziałek — spełniłem wszystkie wymagania.

@autohebdo.mag ❤️Historia ojca i syna Loïca Depaillera podczas KENNOL Grand Prix de France Historique! . 🎬Edycja: Hugues Derckel. #autohebdo #Sporty motorowe #historycznyGrandPrixFrancji # f1 #historyczny ♬ dźwięk oryginalny – AUTOhebdo


To musiało być bardzo emocjonujące przeżycie, gdy już znalazłeś się na torze…
Wsiąknięcie do tego samochodu nie nastąpiło z dnia na dzień. To projekt, nad którym pracuję z Emmanuelem Pozetem od dwóch lat. Niedawno opublikowałem również książkę z moim współautorem, Éricem Bhatem (byłym dziennikarzem, który pracował między innymi dla AUTOhebdo), który niestety zmarł (8 czerwca). Współpracował również z Waszym wydawnictwem. Zawsze chcieliśmy pojeździć tym samochodem z okazji premiery książki – zarówno ze względów promocyjnych, jak i osobistych. Nic z tego nie byłoby możliwe bez Emmanuela Pozeta i Huguesa Riperta, założyciela Spark, nieoficjalnie nazywanego „Panem Tyrrellem”: odbudował zespół wyścigowy i realizuje wiele innych projektów. To, że znalazłem się w tym samochodzie, zawdzięczam tym trzem osobom.

Dlaczego napisanie książki „Depailler by Depailler” było dla Ciebie ważne? Czy chodziło Ci o ukazanie nieznanej opinii publicznej strony Twojego ojca?
Eric Bhat czule namawiał mnie przez dwadzieścia pięć lat, żebyśmy razem napisali tę książkę. Właśnie wtedy przeszedłem na emeryturę z motorsportu i zaczynałem karierę dziennikarską – chciałem wyrobić sobie markę, istnieć na własnych zasadach. W dniu, w którym postanowiłem odejść z dziennikarstwa, by zostać instruktorem jazdy, zdałem sobie sprawę, że nadszedł ten czas. Przez czterdzieści lat zbierałem świadectwa od wszystkich, którzy znali mojego ojca, gromadząc pokaźną liczbę wspomnień. W końcu poczułem się gotowy, by w pełni zaakceptować fakt, że jestem synem Patricka Depaillera. Chodziło o to, by pamięć o nim przetrwała dzięki tej książce i w takich chwilach jak ta.

Czy opublikowanie tej książki, mimo śmierci Erica Bhata, jest również formą oddania mu hołdu?

Zdecydowanie. Robię to zarówno dla niego, jak i dla siebie. To był jego projekt, wierzył w niego całym sercem. Miał bardzo ambitne cele sprzedażowe. Nie przestanę, dopóki ich nie osiągniemy.

Sklep Autohebdo

Zobacz sklep

Skomentuj ten artykuł! 0

Aby przeczytać także

komentarze

0 Uwagi)

Aby napisać komentarz