To jedno z ważniejszych osiągnięć początku 2026 roku. Rajd samochodowy W Rajdzie Lozère, niezwykle wymagającym wydarzeniu ze względu na swój profil, Romain Durand odniósł swoje pierwsze rajdowe zwycięstwo za kierownicą swojej nowej Škody Fabii Rally2 Evo, u boku swojego wiernego pilota, Nicolasa Blanca, który również po raz pierwszy zaznał radości zwycięstwa. Wydarzenie, jak zwykle, zaliczane było do 2. Dywizji Rajdowych Mistrzostw Francji, dlatego duet Durand-Blanc musiał odeprzeć ataki Jordana Berfy i Benjamina Gary'ego, liderów mistrzostw na starcie rajdu po zwycięstwie w Rajdzie Pays de Grasse Fleurs & Parfums. To nie tylko zwycięstwo, obaj panowie zdominowali rywalizację, kontrolując wyścig od pierwszego do ostatniego odcinka specjalnego, ani razu nie tracąc prowadzenia. Romain Durand nie jest jednak zupełnie nieznany: w przeszłości brał udział m.in. w Rajdowych Mistrzostwach Francji Juniorów, gdzie osiągnął imponujące wyniki.
CZYTAJ TAKŻE > Rajd Lozère: Pierwsze zwycięstwo w karierze Romaina Duranda i Nicolasa Blanca
Co dla Ciebie oznacza ten pierwszy sukces zawodowy?
To kulminacja jedenastu lat poświęceń, które pozwoliły nam jeździć naprawdę świetnymi samochodami. Teraz mamy samochód, który pozwala nam wygrywać i właśnie dlatego przyjechaliśmy na Rajd Lozère. To zwycięstwo było ogromnym wzmocnieniem dla całego zespołu, a zwłaszcza dla mojego ojca, z którym spędziliśmy niezliczone godziny, przygotowując ten samochód: wszyscy byli wniebowzięci. Co więcej, jeden z moich najlepszych przyjaciół również wygrał swoją kategorię w Rajdzie Lozère, więc weekend był w pełni udany.
Dla osób z zewnątrz, Ty i Nicolas Blanc szybko staliście się zawodnikami nie do pokonania w Rajdzie Lozère w ten weekend. Jak poradziliście sobie z tą nową presją?
To prawda, że ludzie niekoniecznie nazywali nas faworytami przed startem, ale wciąż wierzyliśmy w siebie. Już od prologu znaleźliśmy się na prowadzeniu i musieliśmy przystosować się do sytuacji, w której jesteśmy ścigani. Ale szczerze mówiąc, wolę to niż gonić czas! Nie czuliśmy też żadnej szczególnej presji. Pobiegliśmy swój własny wyścig; Jordan Berfa atakował i cisnął do samego końca, a my czuliśmy, że damy radę utrzymać prowadzenie. Gdyby padał deszcz, mogłoby być trochę inaczej, bo nie mieliśmy żadnego doświadczenia z samochodem na mokrym torze.
Na ostatnim przystanku rajdu czekał na ciebie pewien Guillaume Mercoiret…
To było naprawdę wyjątkowe uczucie. Guillaume i ja zaczynaliśmy razem w 2015 roku. Zawsze mówiliśmy, że odniesiemy razem pierwsze zwycięstwo, ale życie nie do końca tak się ułożyło. Mimo to bardzo się cieszę z jego sukcesu i jestem dumny z kariery, którą buduje. Właściwie myślę, że bardziej wzruszyłem się, oglądając jego zwycięstwo w Monte Carlo w styczniu zeszłego roku z Léo Rosselem, niż on w zeszłą niedzielę, oglądając nasze zwycięstwo! Od luźnej pogawędki przy drinku jedenaście lat temu, teraz odgrywa wiodącą rolę w WRC2. Można powiedzieć, że w pewnym sensie pomogłem mu się rozwinąć (śmiech).
Co przyniesie reszta sezonu?
Wyścigi są drogie, obecnie brakuje nam sponsorów, więc na razie będziemy musieli korzystać z własnych funduszy. Mam jednak nadzieję, że uda mi się wystartować w Rajdzie Gard w Alès (12-13 czerwca), a potem, jeśli to możliwe, pojechać na rajd z Guillaume'em (Mercoiret), choćby po to, żeby powspominać stare dobre czasy i zobaczyć, jak daleko zaszliśmy! Stellantis Motorsport i tak będzie musiał mi go „pożyczyć”, ale kto wie!
CZYTAJ TAKŻE > Yohan i Léo Rossel: Dwaj bracia w centrum uwagi

Skomentuj ten artykuł! 0