Juliette Lepage, niewidoma pilotka w Richard Mille Rallye des Princesses: „Jestem pilotką taką samą jak każda inna”

Niewidoma i autystyczna Juliette Lepage była pilotką w Richard Mille Rallye des Princesses po raz trzeci z rzędu. Wraz ze swoją matką, Sandrine, po raz kolejny prowadziła zespół, korzystając z podręcznika brajlowskiego, przez 1800 kilometrów rajdu. Spotkaliśmy się z tą 25-latką, która nie pozwala, by jej odmienność definiowała jej ograniczenia.

opublikowany 01/06/2026 à 19:11

Zoé Ledent-Mouret

  Skomentuj ten artykuł! 0

Juliette Lepage, niewidoma pilotka w Richard Mille Rallye des Princesses: „Jestem pilotką taką samą jak każda inna”

© Marine Lepage

Poproszona o przedstawienie się Juliette Lepage pokazała swój własny, niepowtarzalny sposób działania. „Często mówię, że jestem potrójnie A: niewidoma, autystyczna, a co do trzeciej rzeczy, to zależy – przedsiębiorcza, artystyczna, pisarska, ale zawsze nietypowa”. W wieku 25 lat młoda kobieta wzięła w tym roku udział w swojej trzeciej edycji Rajd samochodowy Księżniczek Richarda Mille’a (23–28 maja 2026 r.), nadal jako drugi pilot… swojej matki, Sandrine.

Wszystko zaczęło się w 2024 roku, kiedy Juliette i Sandrine szukały wspólnej przygody. Duet matki i córki, które uwielbiają jeździć konno i rozmawiać, przerobić świat Podczas jazdy natknęłam się na ten w 100% kobiecy rajd. Od razu mnie zachwycił: Wszystkie te miejsca przypominały nam o ważnym mieście w naszym życiu. Powtarzaliśmy sobie, że kochamy przygody i samochody, zwłaszcza te zabytkowe. Naprawdę czuliśmy, że przeznaczenie nas tam prowadzi.

Unikalna organizacja

Aby ten „szaleńczy hazard”, jak to nazywa Juliette, stał się rzeczywistością, konieczna była zgoda organizatora i interwencja trzeciej kobiety w rodzinie – Marine, najstarszej siostry. Otrzymała przewodnik z wyprzedzeniem, na mocy umowy o zachowaniu poufności zawartej z organizatorem, Peterem Auto. Jej zadaniem było przekształcenie każdego symbolu graficznego w zdania pisane, bez pokazywania go nikomu, w tym załodze. Zamiast robić zdjęcia, symbol, który skręca w prawo, napisze dosłownie: „Po 50 m skręć w prawo”. Plik ten jest następnie ładowany na komputer Juliette, która przepisuje go za pomocą monitora brajlowskiego.

W samochodzie obie kobiety rozmawiały bez przerwy. „Na 48,550, przy znaku stop, skręcisz w prawo” – powiedziała mi Juliette. „To ja muszę sprawdzić, czy rzeczywiście jestem na 48,550, czy widzę znak stop i czy skręcam w prawo”. „wyjaśnia jego matka. Zanim dodała z uśmiechem: „Dlatego mamy większy głos”. Z roku na rok wszystko się poprawia. Podczas pierwszej edycji w 2024 roku Marine poświęciła pięć do sześciu godzin na wykonanie jednego kroku. W tym roku: tylko trzy godziny. Sandrine, ze swojej strony, w ogóle nie zagląda już do papierowej wersji zapasowej. „W tym roku w ogóle tego nie oglądałem.”

„Widzą we mnie Juliette, a nie niewidomą kobietę”.

To, co ta młoda kobieta kocha w tym rajdzie, to nie tylko technika czy progres. To coś głębszego, bardziej intymnego. „Naprawdę podoba mi się ta magiczna chwila, w której jestem tylko jednym z wielu drugich pilotów”.

Bo na co dzień to Sandrine jest tą, która prowadzi Juliette. Ale na wiecu role się odwracają. „Naprawdę lubię, kiedy Sandrine musi mi całkowicie zaufać. Kiedy mówię jej: »Jedziesz prosto przed siebie«, a ona nie jest pewna, ale słucha mnie i uświadamiamy sobie, że tak naprawdę to ma sens i że się nie zgubiliśmy. Myślę, że to najsilniejsze uczucie, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości: mówię sobie: OK, jestem drugim pilotem jak każdy inny. Nie ma już martwych punktów, żadnych dziwactw, jesteśmy na tym samym poziomie”.

A to środowisko — uczestnicy, zespół, mechanicy, sędziowie — w pełni się do tego przyczynia. „Widzą we mnie Juliette, a nie niewidomą kobietę”.

Historia rodzinna

Juliette bez wahania stwierdza, że ​​ten wiec to efekt pracy całej grupy. „Nasz rajd to sprawa rodzinna. Moja mama jest moim kierowcą, moja siostra robi roadbooki, tata zajmuje się mechaniką i samochodem, który pożycza nam mój brat – ma bzika na punkcie motoryzacji. Ten, który mieliśmy w tym roku, mimo że miał te same cechy co pozostałe z poprzednich lat, był znaleziskiem w stodole. [Mój brat] odnawia samochody, które nie jeździły od 10 czy 15 lat, a my dajemy im drugie życie dzięki rajdowi”.

Samochód sam w sobie opowiada historię pasjonata, który przywrócił go do życia. „Pojawiają się błędy, ale każdego roku, dzięki awariom i poradom mechaników, uczymy się i odkrywamy coraz więcej na temat samochodów”.

Doskonały wynik

Ta edycja to kolejny krok w rozwoju Juliette. W tym roku w jej samochodzie zintegrowano system pomiaru czasu, który pomaga jej w utrzymywaniu regularności, dzięki czemu ćwiczenia są łatwiejsze. "Dużo więcej zabawy, dużo więcej zabawy" „I oto rezultat: 24. miejsce w klasyfikacji generalnej na 97 załóg, najlepszy wynik od początku wyprawy (50. miejsce na 57 w 2024 r. i 71. miejsce na 72 w 2025 r.). „2026 to rok, w którym zdamy sobie sprawę, że kiedy naprawdę tego chcemy, kiedy naprawdę włożymy w to wysiłek, możemy się bawić”.

I duet nie zamierza na tym poprzestać. W 2027 roku przygoda będzie kontynuowana – ale w innej formie. Juliette ma połączyć siły z innym pilotem, co dowodzi, że jej rola jako drugiego pilota wykracza poza więzy rodzinne. Tymczasem Sandrine i Marine mogą utworzyć własną załogę. „Będzie to kameralny, bardzo przyjacielski i oparty na współpracy konkurs”. Czas pokaże, czy dwie ekipy Lepage są lepsze od jednej. Ale jedno jest pewne: kiedy rodzina decyduje się poświęcić całą swoją energię projektowi, ograniczenia znikają. Pozostaje matka i córka wyruszające na wyprawę pełną przygód, niekonwencjonalnych i zabawnych wrażeń.

CZYTAJ TAKŻE > Dziennik podróży — Richard Mille Księżniczki z rajdu: Koniec

Sklep Autohebdo

Zobacz sklep

Skomentuj ten artykuł! 0

Aby przeczytać także

komentarze

0 Uwagi)

Aby napisać komentarz