„Zawsze z przyjemnością przyjeżdżam do padoku toru Paul Ricard w ramach Pucharu Lamera” – wyjaśnia pochodzący z Le Mans kierowca. „To tor o długości 5842 metrów, który zachował swoje DNA pomimo zmian na przestrzeni dekad. Wspaniale, że udało się zachować duszę „Signes”, ultraszybkiego zakrętu, ale także podwójnego prawego zakrętu Beausset. To szybki tor i wielu niedoświadczonych kierowców uważa, że to zakręty pokonywane z dużą prędkością robią różnicę. Ja nie podzielam tego zdania. Na Signes i Beausset różnica między bardzo szybkim zawodnikiem a zawodnikiem z niewielkim doświadczeniem wynosi jedną, a nawet dwie dziesiąte. Z drugiej strony, sposób pokonywania wolnych odcinków pozwala w niektórych przypadkach powiększyć przewagę około sekundy w Pucharze Lamera”.
Dla uczestników, którzy dopiero zaczynają rywalizację w Pucharze Lamery, Le Castellet to idealne miejsce, ponieważ biorąc pod uwagę rozmiar dojazdów, można sobie pozwolić na błąd. W przeciwieństwie do dwóch ostatnich torów (Jarama i Estoril, przyp. red.) odwiedzanych przez Puchar Lamery, gdzie najmniejsze zboczenie z toru skutkowało wpadnięciem w żwir lub kontaktem z barierą lub ścianą. Na asfalcie w regionie Var sytuacja jest inna. Oczywiście, trzeba się skoncentrować, aby utrzymać samochód na torze. Ale jeśli zboczy się z toru, ląduje się na niebieskiej nawierzchni, co spowalnia samochód. A jeśli „odchylenie” jest większe, koła są jeszcze bardziej spowolnione na czerwonym asfalcie.
Orgeval podsumowuje: „Dla mnie Le Castellet to Euro Disney. Działamy w czystym, przyjemnym i świątecznym otoczeniu. Obiekty są wspaniałe. To prawdziwa przyjemność móc jeździć Lamerą na granicy swoich możliwości i „grać” o miejsce w rankingu z przyjaciółmi”.
Skomentuj ten artykuł! 0