Portimão regularnie przypomina wszystkim, że Atlantyk jest tuż-tuż. Gdy słońce praży, podmuchy wiatru orzeźwiają ducha. A gdy sufit jest ołowiany, morska bryza wdziera się do środka. Tak jest w ten niedzielny poranek. Zaleta: rtęć miała na tyle rozumu, by spaść. Wada: te krople niewątpliwie zwiastują ulewne deszcze pod koniec wyścigu. Wystarczająco, by przetasować karty i urozmaicić wyścig, który jednak wcale nie jest nudny.
Zbliża się godzina 19., a na prowadzeniu wciąż jest 80. (CTF – Continental Racing). Jak dotąd wydaje się być odporny na kaprysy wyścigu, niezależnie od tego, czy spowodowane przez mechaników, czy błąd ludzki. Nie może jednak zwalniać tempa ani obniżać tempa. 26. traci dwa okrążenia. Klasyfikacja tymczasowa również przynosi miłą niespodziankę: 70. z CTF – 2be3 – zajmuje zasłużone, tymczasowe 3. miejsce.
Jeszcze kilka minut temu w kategorii Pro-Am trwała zacięta walka między modelem 79 (BK GDM Racing) a 53 (Genius Water Racing). Ten drugi wydaje się na razie obejmować prowadzenie, mając dwa okrążenia przewagi nad rywalem. 53 zajmuje ponadto 4. miejsce w klasyfikacji generalnej. W kategorii Gentlemen, to model 78 CTF – Gustomobile zdecydowanie prowadzi, zajmując na razie 9. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Warto odnotować mocny powrót obrońcy tytułu, pierwszego zespołu (L'Auto Leclerc). Po tym, jak na początku wyścigu doszło do blokady parowej (stracił 1 sekund w boksach), zespół dwukrotnie borykał się z problemami ze wspomaganiem układu kierowniczego. Teraz jednak zajmuje piątą pozycję, dziesięć okrążeń za liderami.
Jeśli chodzi o model 71, który zdobył superpole, początkowo został ukarany przejazdem przez aleję serwisową na pierwszych kilku metrach, a następnie musiał wymienić silnik w nocy. Po półtorej godzinie postoju w boksach i 51 okrążeniach straty, jego załoga miała tylko jedno pragnienie: zapierający dech w piersiach finisz wyścigu dzięki serii doskonałych czasów.
Skomentuj ten artykuł! 0