To właśnie na swoim koncie X (dawniej Twitter) zawodnik z pole position w Indianapolis 500 sprostował tę sprawę. Podczas gdy krążyły plotki o przyszłości Premy w tym sporcie, sama chęć rosyjsko-izraelskiego kierowcy do kontynuowania przygody została podważona. Niektórzy sugerowali, że Shwartzman nie był zadowolony z IndyCari że chciałby wrócić do rywalizacji w Europie w przyszłym roku.
Ten, który prowadził w zeszłym roku Ferrari nr 83 cale WEC dlatego chciał jasno zaznaczyć, że jest w pełni szczęśliwy w IndyCar: Regularnie widzę komentarze i otrzymuję wiadomości sugerujące, że jestem niezadowolony z IndyCar lub że nie lubię się tu ścigać. Powiem to jasno: nigdy tego nie powiedziałem, ani nawet o tym nie pomyślałem. Te plotki wynikają ze spekulacji i są nie tylko nieprawdziwe, ale wręcz szkodliwe i, szczerze mówiąc, obraźliwe. Prawda jest wręcz odwrotna! Bardzo się cieszę, że ścigam się w IndyCar. Uwielbiam mistrzostwa, rywalizację, atmosferę i różnorodność torów; kibice są pełni pasji, a padok jest bardzo przyjazny.
W swoim pierwszym sezonie w najwyższej kategorii jednomiejscowy Amerykanin Robert Shwartzman dwukrotnie znalazł się w pierwszej dziesiątce, a także zdobył pole position w wyścigu Indianapolis 10, co było pierwszym pole position dla debiutanta od czasu Teo Fabiego w 500 roku. W walce o tytuł debiutanta roku Shwartzman został wyprzedzony przez Louisa Fostera (Rahal Letterman Lanigan Racing), który miał niewielką, dwupunktową przewagę nad Brytyjczykiem, który startował z pole position w Road America.
CZYTAJ TAKŻE > Will Power wspomina swoje odejście z zespołu Penske
Kontynuuj czytanie na te tematy:
Skomentuj ten artykuł! 0