Wszystko zaczęło się od GP Rosji rozegranego 11 października w Soczi. Kimi Räikkönen zderzył się z Valtterim Bottasem podczas próby zajęcia trzeciego miejsca na ostatnim okrążeniu, zmuszając kierowcę Williams porzucić. W Meksyku to ten ostatni próbował wykonać manewr na mistrzu świata z 2007 r. Kontakt (vidéo) zobowiązał pilota Ferrari zsiadać, oderwane prawe tylne koło, a jego rodak wspiął się na ostatni stopień podium.
„To nie musiało się tak skończyć. Byłem po wewnętrznej stronie w zakręcie 5 i zderzyliśmy się. Nie miałem miejsca », bronił się Valtteri Bottas. „Mieliśmy kolizję w Rosji, ale pech, że przydarzyła się ona ponownie tutaj. Walczymy zawzięcie i nie mam zamiaru się poddać. Obliczyłem ryzyko i czułem, że mam szansę na wyprzedzenie, ale nie skończyło się to tak, jak planowałem. »
Ze swojej strony Kimi Räikkönen pozostał zamrożony. „Zawsze można spojrzeć na sprawę na dwa sposoby. Każdy może mieć swój punkt widzenia, ale nie spodziewałem się innego zakończenia. To część wyścigu, ale Przewidywałem, że stanie się to po Rosji. Czy zrobił to celowo? Nie wiem, wyrobisz sobie zdanie, nie zmieni to wyniku i nie będzie miało wpływu na moją przyszłość”, skomentował Iceman.
Zapoznaj się z analizą Grand Prix Meksyku przeprowadzoną przez naszych specjalnych korespondentów w numerze 2036 AUTOhebdo, dostępnym od poniedziałku wieczorem w wersji cyfrowej i od środy w kioskach.
komentarze
*Przestrzeń zarezerwowana dla zalogowanych użytkowników. Proszę vous connecter aby móc odpowiedzieć lub opublikować komentarz!
0 Uwagi)
Aby napisać komentarz
0 Zobacz komentarze)